Noc w tym ośrodku była koszmarna, powoli zaczynam tęsknić za moim domem. Postanowiłam, że wstanę i spakuję swoje rzeczy a później umyję zęby. Gdy sprzątałam w pokoju, już miałam iść do łazienki gdy wszedł ojciec. Greg Parker mój ojciec trochę się zmienił, ale nadal był muskularny, dobrze zbudowany, zauważyłam dłuższe włosy i zapuścił brodę ho ho jaki przystojny ...na prawdę!
-Witaj Izzy!-powiedział i mnie mocno przytulił ja tez trochę się za nim stęskniłam ale nie byłam specjalnie szczęśliwa.
-Cześć!-tylko na tyle było mnie stać.
-Nadal jesteś na mnie zła?-spojrzał na mnie z troską.
-A jak myślisz? Po za tym chce ci powiedzieć, że nigdzie z tobą nie jadę!-powiedziałam odsuwając się od ojca.
-Izzy, nie masz wyboru i tak głupio postąpiłem zostawiając Cię tutaj z babcią!
-Jeśli nie chcesz mnie zostawić to się tu przeprowadź!-powiedziałam stanowczo, ojciec spojrzał na mnie tępo, po czym popatrzył w okno i powiedział:
-Przecież nie zostawię tego co udało mi się zbudować bo ty masz taki kaprys! To nie takie łatwe.
-Naprawdę? a mnie to jakoś zostawiłeś i było Ci łatwo!-krzyczałam na niego ciągle, nie mogłam mu wybaczyć i zapomnieć.
-Izzy, jesteś nie fair, nie możesz mnie tak bardzo o to winić to nie tylko moja wina ale również mamy, nie układało nam się!-powiedział już podniesionym tonem.
-Jak możesz za to wszystko obwiniać mamę!
-Zabieraj swoje rzeczy, czas jechać!
-Nigdzie nie jadę.-krzyknęłam po czym wybiegłam z budynku, usiadłam na pobliskiej ławce, mógł nie wspominać o mamie! przecież to on nas zostawił! Myśl że może mną rządzić, wiele się od mamy nauczyłam, to dzięki niej byłam taka samodzielna ojciec rzadko się mną interesował a teraz nagle przyjechał i myśli że rzucę mu się w ramiona i z wielką chęcią pojadę na tę jego wieś. Nagle na swoim ramieniu poczułam czyjąś rękę. To był on !
-Izzy, wiem że Ci ciężko to wszystko zostawić ale w życiu nie zawsze musi być jak ty byś chciała. Zabrałem twoje rzeczy a teraz chodź pojedziemy do domu żebyś zabrała resztę-wiem, że nic tu nie zdziałam i że będę musiała wyjechać ale muszę zrobić jeszcze coś.
-Dobrze, ale musisz mnie zawieść do Naridy, mojej pracy i do babci, chcę się pożegnać!
-To się da załatwić!-uśmiechnął się ale ja mu nie zawtórowałam nie miałam powodu do śmiechu.
Gdy zabraliśmy z domu wszystkie moje rzeczy, najpierw pojechaliśmy do babci, niestety nie pożegnałam się z nią bo ona mnie nie pamiętała i myślała że jestem pielęgniarką, nie wiem dlaczego. Potem pojechaliśmy do Paula i Julie, do pracy, ciężko było mi się z nimi pożegnać. Julie się nawet rozpłakała a Paul wręczył mi wypłatę za ten miesiąc i powiedział że jak wrócę to koniecznie, będę musiała ich odwiedzić. A teraz jadę do Naridy, tak bardzo nie chcę się z nią żegnać, aż płakać mi się chce gdy o tym myślę.
-To tutaj-powiedziałam tacie, który się zatrzymał, wysiadłam i zobaczyłam że w drzwiach domu stoi Narida, miała prywatny dom, widziałam smutek na jej twarzy. Pobiegłam do niej i się przytuliłyśmy.
-Izzy nie wyjeżdżaj! Proszę-mówiła szlochając.
-Nie chcę wyjeżdżać, ale muszę.
-Czyli co, musimy się pożegnać!-kiwnęłam głową a Nad się rozpłakała.
-Ale nadal będziemy przyjaciółkami, nigdy nie poznam lepszej przyjaciółki niż ty. Obiecuję że będę dzwonić i pisać codziennie.
-A cy będziesz mnie odwiedzać?-zapytała.
-Oczywiście wtedy kiedy będę mogła i ty też będziesz mnie odwiedzać.
-Dobrze!-powiedziała uśmiechając się lekko.
Znowu ją przytuliłam bo wiedziałam, że nie prędko się spotkamy. Zauważyłam ojca pokazującego na zegarek, szczerze mam to w upie że mu się śpieszy, ja w końcu żegnam się z przyjaciółką.
-Na mnie już czas Narida.
-Rozumiem, będę tęsknić-z jej oczu znów polały się łzy.
-Ja bardziej-jeszcze raz się uściskałyśmy po czym wróciłam do auta i odjechaliśmy. Byłam zła na ojca i na samą siebie a najbardziej to było mi smutno że zostawiłam te wszystkie ważne dla mnie osoby.
Muszę pomyśleć o czymś innym, bo te wspomnienia rozsadzają mi głowę! Zastanawiam się nad tym co ja tam będę robić, tato mi kiedyś mówił że to ''wieś z prawdziwego zdarzenia'' mam nadzieję że jest tak asfalt, bo przecież muszę jeździć na deskorolce, postanowiłam zapytać o to ojca.
-Czy w tej twojej wsi jest asfalt?
-Nie ma, a dlaczego pytasz?-Co? gorzej być nie mogło teraz to miałam ochotę wysiąść z auta i pobiec z powrotem do Londynu.
-To gdzie ja będę jeździć na deskorolce ?
-No mogę cie czasami wozić do takiego miasteczka niedaleko-trochę mi ulżyło ale przecież codziennie nie będę tam jeździć. Jak ja mogłam się na to zgodzić, mogłam gdzieś uciec..!
~*~
-To tutaj-oznajmił ojciec i zatrzymał się przed wielkim drewnianym domem, nawet spoko. I nagle przeszył mnie dreszcz, pomyślałam ''to twój nowy dom Izzy'' i zrobiło mi się smutno. Tak bardzo chciałam wrócić do Londynu. Ojciec głupio się uśmiechnął i zaczął wyjmować moje bagaże.
-Zostaw je i zwieś mnie z powrotem do Londynu!-krzyczałam sama nie wiem czemu!
-Izzy uspokój się! Przestań się tak buntować! Co ja ci takiego zrobiłem?-przystanął obok mnie i spojrzał na mnie już on dobrze wiedział co chce powiedzieć, więc zabrał walizki i poszedł w stronę domu, ale i tak krzyknęłam do niego.
-Już ty dobrze wiesz co mi zrobiłeś, więc nie zgrywaj niewinnego!nie odpowiedział zrobił tylko wroga minę i znowu zaczął iść, miałam ochotę wsiąść do tego samochodu i gdzieś pojechać. W sumie co mi szkodzi, mogę spróbować. Ojciec wszedł do domu więc nie traciłam ani chwili, wsiadłam do środka.. ha zostawił kluczyki już miałam odpalić gdy:
-Co ty robisz?-to nie był ojciec, przy drzwiach stał nieznany mi chłopak z blond włosami. Popatrzyłam na niego tępo.
-Nie twoja sprawa!-spojrzał na mnie dziwnie a ja nie wiedziałam co mam zrobić.
-Przecież to samochód Grega-zatkało mnie on znał mojego ojca i był z nim na ''ty''.
-Co z tego? To mój ojciec!-otworzył szeroko oczy.
-To ty jesteś Izzy! Ja jestem Niall-wyciągnął w moja stronę rękę, skąd wiedział jak mam na imię, to wszystko było dziwne, nagle zauważyłam zbliżającego się w nasza stronę ojca.
-Cześć Niall widzę, że się już poznaliście! Izzy a tak poza tym to dlaczego ty tutaj siedzisz?-nic mu nie odpowiedziałam tylko wysiadłam z tego cholernego samochodu i ruszyłam w stronę domu.
Po wejściu do środka zupełnie mnie zatkało był duży i czysty, tutaj na prawdę mieszka Greg Parker, pamiętam jak mieszkał ze mną i mamą przecież to największy bałaganiarz, odziedziczyłam to po nim, a tu wszystko lśni. Jedynie co mogę powiedzieć to ŁAŁ!!!
-Podoba ci się?-zapytał ojciec stojący obok, nie zauważyłam go, mam nadzieję zę przed chwilą przyszedł i nie widział mojego zaskoczenia i głośnego ŁAŁ!
-Może być!-odpowiedziałam poważnym tonem nie chciałam aby wiedział że m się podoba.
-Chodź zaprowadzę Cię do twojego pokoju.
''Do mojego pokoju'' hola mój pokój jest w Londynie tutaj pokój w którym będę spała. Otworzył drzwi i zobaczyłam na prawdę ładne pomieszczenie, odpowiednim określeniem tego pokoju jest ''przytulny'', nie był duży był średni takie lubię. Miał jasne czekoladowe ściany duże łóżko, zawsze takie chciałam, przy łóżku biała szafka nocna z kremową lampką, z lewej strony było okno przy którym stało biurko a po prawej stała duża szafa i czerwony fotel, przy łóżku zauważyłam mały mięciutki dywan, tu było na prawdę ładnie.
-I jak?-zapytał ojciec.
-Fajnie, gdzie reszta moich rzeczy?
-Zaraz przyniosę-już obmyślałam sobie gdzie przyczepię obrazy które ze sobą zabrałam a zdjęcie mamy postawię na szafce nocnej nawet znalazłam miejsce dla mojej deski. Nie mogłam się powstrzymać położyłam się na łóżku było takie wygodne, mogłabym na nim zasnąć i wtedy drzwi do pokoju otworzyły się, byłam pewna że to tato, ale nie, ku mojemu zdziwieniu ma na imię Niall, uśmiechnął się.
-Widzę, ze już się zadomowiłaś.
-Co ty tu robisz?-zapytałam zdziwiona.
-Przyszedłem Cię odwiedzić w końcu będziemy sąsiadami!
Powiedział siadając na rogu mojego łóżka, postanowiłam usiąść obok niego i z nim pogadać, był nawet przystojny i pomimo tego, że mieszka na wsi ubiera się ładnie. Konkretnie to miał na sobie T-shirt, jasne rurki, skejty, i świetnie ułożone włosy.
-Naprawdę? a gdzie mieszkasz?
-Mój pokój jest na przeciwko twojego-Co, on mieszka tutaj, nie wiedziałam co powiedzieć czy to jest jego syn? Chyba nie bo na oko jest ode mnie jakiś rok starszy.
-To ty tutaj mieszkasz? Jesteśmy rodziną?
-Nie, nie jesteśmy rodziną, mieszkamy z twoim ojcem a konkretnie ja i moja mama!-nic, nawet słowem mi nie powiedział że mieszka z kimś.
-Czyli mój ojciec i twoja mama są razem?-Niall spojrzał na mnie tępo.
-Nie!-ulżyło mi-moja mama, pracuje u twojego ojca w stadninie koni są przyjaciółmi a mieszkamy tu dlatego, ponieważ dwa lata temu spłonął nasz dom-opowiadając mi o tym posmutniał na twarzy to straszne co mu się przydarzyło.
-Przykro mi-ale jeszcze jednego byłam ciekawa-a twój ojciec?-zapytałam i w jego oczach zobaczyłam ból.
-Spłonął razem z domem, mnie i mamy wtedy nie było w domu a on był kaleką i sama wiesz.
-To straszne stracić kogoś w taki sposób.
-A twój ojciec okazał się być dla nas przyjacielem i pozwolił nam tu zamieszkać-uśmiechnął się do mnie, odpowiedziałam mu tym samym. A jednak ojciec nie jest taki zły jak myślałam.
-Gdzie wcześniej mieszkałaś?
-W Londynie!-odpowiedziałam i zaraz zrobiło mi się smutno.
-Ja kiedyś mieszkałem w Irlandii ale gdy miałem prawie 13 lat to się przeprowadziliśmy-wpadłam na pomysł, w ten sposób dowiem się ile ma lat.
To ile już tutaj mieszkasz?-i właśnie to mój pomysł.
-No już prawie siedem lat-z matmy nie byłam najlepsza, ale z moich obliczeń wynika że Niall ma 20 lat poczułam się jak gówniara.
-A ty ile masz lat?-a jednak mnie rozgryzł.
-Ja?za miesiąc 17-uśmiechnął się do mnie a ja poczułam że pierwszy raz się rumienię.
________________________________________________________________________
Rozdział wcześniej, dla WAS. mam nadzieje że nie ma żadnych błędów a jak są to przepraszam. jak się podoba to komentujcie a jak nie to też xD heh ... pod wcześniejszym rozdziałem był tylko 1 komentarz tak więc następny rozdział pojawi się gdy pod tym postem będzie minimum 5 komentarzy. wierzę w was :) Kocham xx
Jeju! :D
OdpowiedzUsuńRozdział jest udany serio.
Czekam na nn i zapraszam http://dangerous-life-darling.blogspot.com/